O zwierzętach i sobie. Początek. #1

Moje psie wspomnienia sięgają okresu, kiedy miałam 4, może 5 lat. Ojciec przyniósł do domu pod kurtką małą biało – czarną kulkę i z dumą oświadczył: „mamy bernardyna!”. Czytaj dalej O zwierzętach i sobie. Początek. #1

Wielkanoc 2017

U sąsiadów goście, w tym jakieś gończe coś,  pies, albo suka. No i mój pies ma misję: od rana siedzi przy ogrodzeniu i czeka. Czeka, aż się pojawi nowy, albo nowa.  A jak już się pojawi, to mój biedak nie do końca wie, co z tym zrobić. Czytaj dalej Wielkanoc 2017

Ja, królowa faworkowa!

Od wczoraj miałam w głowie myśl, że mam ogromną chęć zrobić faworki. Brak czasu skutecznie oddalał rozpoczęcie produkcji. Dzisiaj znowu, gdzieś pomiędzy innymi myślami, była i ta o faworkach. „Cicho!” – mamrotałam sama do siebie – Czytaj dalej Ja, królowa faworkowa!

Czerwona zupa z zielonym makaronem i gadał głupi z głupszym…

„Boże! Jak mi się chce pomidorowej!”

Czytaj dalej Czerwona zupa z zielonym makaronem i gadał głupi z głupszym…

„Eee, głupio tak”, czy nie głupio prosić o wsparcie?

Od jakiegoś czasu biłam się z myślami – to co napisałam też w tekście zrzutkowym – czy wypada mi prosić kogokolwiek o wsparcie dla swojej działalności, czy nie wypada. Pytałam wszystkich wokół… I wyszło nam, że niby wypada, a chyba jednak nie wypada. Czytaj dalej „Eee, głupio tak”, czy nie głupio prosić o wsparcie?

Uwielbiam smalec… z fasoli!

Pasta fasolowa, która może doskonale udawać smalec, jest genialnym smarowidłem na kanapki. Nie wiem dlaczego, ale mi ta pasta wyjątkowo smakuje jesienią i zimą. Czytaj dalej Uwielbiam smalec… z fasoli!

Drożdżowe bułeczki, co się okazały półkruchymi ciastkami.

Plusy posiadania kuchni w pracy są takie, że kiedy najdzie nas ochota na coś, nie do końca wiadomo na co, a gotowego nic nie ma, do tego nie ma jak wyskoczyć do sklepu, to w kilka chwil można sobie zrobić dobrze… Do tego kawka i proszę… Możemy pracować dalej!

Czytaj dalej Drożdżowe bułeczki, co się okazały półkruchymi ciastkami.

Rogal świętomarciński prosto z Poznania – mniam!

Tak wiem, to dopiero jutro.
Dzień św. Marcina –  jak większość świąt o wydźwięku katolickim wywodzi się jeszcze z czasów pogańskich. Podczas listopadowego święta składano bogom ofiary ze zwierząt i wypieków. Później, kiedy kościół przejął święto i połączył z postacią św. Marcina z Tours, wypieki zaczęto formować w rogale o kształcie podkowy, którą zgubił koń świętego. Czytaj dalej Rogal świętomarciński prosto z Poznania – mniam!

Jesień, dynia, kuchnia i pomocnicy…

Jakiś czas temu przytargałam do domu dynię. Wyjątkowo w tym roku, tylko jedną! Oczywiście, nie mogła pójść na zmarnowanie i dzisiaj nastąpiło jej przetworzenie.

SONY DSC


Czytaj dalej Jesień, dynia, kuchnia i pomocnicy…

Zielone świderki (fusilli) na dwa sposoby.

Nie, ten makaron nie jest ze szpinakiem. Jest z młodym jęczmieniem. I jest bardzo dobry! Do tego sos pomidorowy, utarty dobry ser i pyszne danie gotowe! Czytaj dalej Zielone świderki (fusilli) na dwa sposoby.